Na krakowskim rynku natknąłem się na wycieczkę turystów z dalekiego wschodu. Od razu przypomniały mi się kawały o japońskich turystach z aparatami. I co ciekawe mają wiele z prawdy, bo moi napotkani robili sobie zdjęć na potęgę. Każdy miał cyfrówke i dodatkowo wymieniali się nimi i robili foty w różnych konfiguracjach;-)