lubelski napad..

2008-07-28 17:14:18

Dziś zawitałem do Lublina. Nie spodziewałem się, iż jest to tak przepiękne miasto, gdyż zwykle bywałem tutaj na Rajdzie Lubelskim i nie zaglądałem do samego centrum. Niestety doświadczyłem na własnej skórze, że jest równie niebezpieczne co urokliwe. Popołudnie spędzałem zanurzając się wraz z aparatem w tajemniczych uliczkach starego miasta...

Pod sam koniec fotograficznego spaceru na mieście, stałem w bocznej uliczce, dosłownie kilka metrów od głównego deptaku, robiąc zdjęcie. Kątem oka dostrzegłem dwóch osików podchodzących do mnie, którzy niestety zagrodzili mi drogę odwrotu. Zdąrzyłem jedynie odsunąć aparat od oka i wykonać jeden krok w tył, gdy pierwszy rzucił się na mnie próbując wyrwać aparat. Pierwszy atak odparłem, odpychając jegomościa i kierując swe kroki w kierunku ludzi.

Niestety na drodze miałem jeszcze jednego kiziorka. Z tym było już trudniej, bo był przygotowany i pchnął mnie na ściane budynku. Gdy się od niej odbiłem udało mi się ze zdwojoną siła jego również odepchnąć i zanim dobiegł poprzedni pokonać kilka kroków w kierunku ludzi.

Na szczęście skończyło się małymi zadrapaniami, i brudnymi spodniami. Aparat mam nadzieję nie ucierpiał. Nie zdąrzyłem jeszcze dokładnie go przetestować. Na pewno dwa razy uderzył o ścianę. W jednym uderzeniu zarysował się grip, drugie uderzenie przyjął niestety obiektyw, ale skończylo się jedynie na zerwaniu holdera i flitru Cockin, po który po chwili wróciłem...

Na zdjęciu uliczka podobna do tej, w której mnie zaatakowano (oddalona jakieś 100 metrów).

Komentarze:

Skomentuj